Zadzwoń: +48 662 597 774
Otwórz/zamknij menu Świadczymy kompleksowe usługi prawne zarówno na rzecz osób prywatnych jak i firm. Działamy nie tylko w Gdyni, Sopocie i Gdańsku, ale także na terenie całego kraju.

Gdy udajemy się do gabinetu medycyny estetycznej, decydujemy się na proponowany zabieg oraz ustalamy cenę zabiegu. Z tą chwilą dochodzi do zawarcia umowy. Jeśli zabieg zakończy się pomyślnie, a klientka zadowolona jest z jego rezultatów, zarówno gabinet jak i jego klientka nie zastanawiają się w ogóle nad tym jaka umowa w rzeczywistości łączyła obie strony.

Problem pojawia się dopiero gdy z jakiś powodów klientka jest rozczarowana czy to rezultatem zabiegu, jego przebiegiem czy też przykrymi efektami ubocznymi. Mianowicie, powstaje wówczas cały szereg pytań istotnych z punktu widzenia obowiązków leżących po stronie gabinetu i tym samym uprawnień przysługujących klientce. Niestety w praktyce dość rzadko się zdarza, że Strony – dbając o ochronę swych interesów – decydują się na zawarcie umowy w formie pisemnej.

Przepisy prawa nie wymagają bowiem zachowania formy pisemnej umowy o zabieg medycyny estetycznej. Tym samym, ani klientka ani gabinet nie nalegają na uporządkowanie relacji prawnej, w którą decydują się wejść. Obie Strony ponoszą nadmierne ryzyko, które można było wyeliminować. Przy czym, uświadamiają sobie tę przykrą prawdę, gdy jest już za późno tj. po przeprowadzeniu zabiegu czyli po wykonaniu umowy.

Podstawowym problemem jaki pojawia się między gabinetem a jego klientką jest kwestia rodzaju umowy do zawarcia jakiej doszło tj. do umowy o dzieło czy też umowy o świadczenie usług.

Mianowicie, powstaje zasadnicze pytanie czy zabieg miał wywołać jakiś konkretny rezultat czy też nie. Niezadowolona klientka twierdzi, że umówionego rezultatu brak albo odbiega od tego czego się spodziewała. Gabinet zaś stoi na stanowisku, że niczego nie gwarantował. Oczywiście bywają zabiegi odnośnie których, żadna ze stron nie ma wątpliwości, że zabieg miał na celu wywołanie konkretnego, mierzalnego rezultatu. W większości jednak przypadków sytuacja nie jest jednoznaczna.

Tymczasem, odpowiedź na powyższe pytanie jest niezwykle istotna, albowiem będzie determinować zakres odpowiedzialności gabinetu za wykonany zabieg, a także zakres wynikających z przepisów prawa uprawnień i obowiązków obu Stron. Innymi słowy, osią sporu będzie kwestia czy efektem zabiegu miał być określony rezultat. Nie zawierając umowy na piśmie, określenie czy zabieg miał na celu uzyskanie konkretnego rezultatu będzie niezwykle utrudnione, albowiem podczas procesu sądowego Strony nie będą z reguły dysponować jakimikolwiek innymi dowodami za wyjątkiem swoich zeznań.

Z oczywistych względów każda ze Stron będzie miała odmienne stanowisko w tym przedmiocie, a ocena tego jaką strony zawarły umowę należeć będzie wyłącznie do sądu. W rezultacie, zamiast toczyć spór wyłącznie co do tego czy umowa została prawidłowo wykonana, Strony spierają się co do tego jaką w ogóle umowę zawarły.

Kolejną problematyczną kwestią są spory odnośnie ryzyka samego zabiegu jak i jego następstw. Co do zasady gabinety dbają o poinformowanie klientek o ryzykach zabiegu czy o jego nieprzyjemnych następstwach. Jednak, z reguły taka informacja przekazywana jest klientkom ustnie. Może dojść zatem do sytuacji, że klientka nie zostaje poinformowana o wszystkich możliwych zagrożeniach, których następnie doświadcza. Albo odwrotnie, gabinet przekazuje wyczerpującą informację w tym przedmiocie, jednak klientka nie przywiązuje uwagi do tych informacji i w efekcie ich nie pamięta. I znowuż jest „słowo przeciwko słowu”, a więc problematyczna dla obu Stron sytuacja, którą niezwykle trudno rozstrzygnąć przy braku istnienia dowodów z dokumentów.

Tymczasem, powyższe problemy można łatwo wyeliminować, przenosząc ustne ustalenia na papier. Należy pamiętać, że zawarcie umowy na piśmie jest korzystne dla obu Stron. Obie Strony bowiem jeszcze przed zabiegiem są świadome swoich praw i obowiązków, a przede wszystkim nie ma między nimi niedomówień odnośnie rezultatów zabiegu jak i jego zagrożeń. W konsekwencji zatem, ewentualny spór sądowy będący efektem niezadowolenia klientki, będzie koncentrował się wokół tego czy gabinet wykonał zabieg zgodnie z treścią umowy, a nie wokół tego jaka umowa została zawarta. Zawarcie umowy pisemnej wyłączy także spór odnośnie tego czy klientka została wprowadzona w błąd co do ryzyka zabiegu jak i jego negatywnych następstw.

Niewątpliwie podpisywanie umowy przed zabiegiem czyli załatwianie tzw. „formalności” nie jest tym, na czym klientka jak i gabinet chcieliby koncentrować swą uwagę. Trzeba jednak pamiętać, że to czy strony umowę podpiszą czy nie, nie zmienia faktu że dochodzi do zawarcia umowy. Obie Strony więc powinny być zainteresowane tym, aby panowała między nimi jasność co do zakresu obowiązków gabinetu oraz aby miały potwierdzenie tych ustaleń na podpisanym dokumencie.